forum o naszych kolanach

Teraz jest 24 paź 2020, o 03:25

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 30 cze 2011, o 23:55 
Offline

Dołączył(a): 17 lut 2011, o 21:57
Posty: 4
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: osteotomia guzowatości kości piszczelowej
Witam,

Ja również jestem po zabiegu osteotomii guzowatości kości piszczelowej i muszę powiedzieć, że to co autor wątku napisał jest wprost niewiarygodne :)

W moim przypadku nie było tak różowo, operowana byłam 1 września 2009r, do domu wypisano mnie po 4 dniach i czas od operacji przez kolejne 6 miesięcy wspominam raczej niemiło.

Po pierwsze: w szpitalu usiłowano założyć mi ortezę 2 dnia od operacji co mimo silnych środków przeciwbólowych miłe nie było, moje pierwsze kroki z ortezą to praktycznie nauka chodzenia i wyczyn niczym wejście na Kilimandżaro...

po drugie: Mięsień czworogłowy uda praktycznie zniknął w przeciągu tygodnia, miałam ogromne problemy z rozruszaniem mięśnia co jest niezbędnym elementem rehabilitacji.

po trzecie: nogę uniosłam jakieś 10cm nad ziemię w pozycji leżącej dopiero po około 4 tygodniach od operacji.

po czwarte: o kulach zaczęłam swobodnie chodzić około 4 tygodni po operacji, natomiast bez kul po około 3-4 miesiącach

śruby miałam usuwane 17 lutego 2011r. do tej pory nie biegam normalnie, biegnąc utykam, bo nie potrafię swobodnie przenieść ciężaru ciała na lewą operowaną nogę ale za to jeżdżę na rowerze (zaczęłam jeździć po 4miesiącach od operacji),
do dzisiaj nie jestem w stanie wyprostować nogi siedząc np. na krześle, a po schodach niestety wchodzę jak pokraka.

Nie jestem tak sprawna ruchowo jak kiedyś (a raczej należałam do osób lubiących sport i wysyłek fizyczny)
Niewątpliwym plusem operacji jest fakt, że moja rzepka przestała wyskakiwać spontanicznie przy każdej okazji, a ból przestał być moim cieniem.

Jeśli chodzi o rehabilitację: wszyscy wiemy jakie są terminy oczekiwania na rehabilitację w ośrodkach medycznych, ja czekałam 3 miesiące, a do tego czasu sama wypracowałam sobie postępy w usprawnianiu nogi (ćwiczenia izometryczne i ćwiczenia na basenie- tutaj początki miałam również trudne, ból ogromy podczas zwykłego chodzenia w wodzie, z czasem do wytrzymania).
Do tego stopniowo doszedł rower. Bieganie niestety do dzisiaj sprawia mi ogromny kłopot.


Operację miałam refundowaną przez NFZ (Prywatnie zapłaciłabym ok. 6500zł.),
koszt ortezy -250zł (reszta refundowana),
kule zakupiłam własne -40zł sztuka.

Mimo tego, iż nie odzyskałam sprawności sprzed operacji, jestem zadowolona z efektu, jest zgodny z założeniami-
rzepka nie wypada.

Z czasem będzie już tylko lepiej.

Pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 28 lis 2011, o 00:06 
Offline

Dołączył(a): 13 paź 2010, o 18:29
Posty: 10
Typ użytkownika: Kolanowiec początkujący
Mój problem: po usunieciu czesci lekatki przysrodkowej, boczne podwichniecie rzepki, chondromalacja IV st rzepki i III st klykcia kosci udowej
Witam,

A ja mam pytanie do osób się tu wypowiadających.... Z tego co zauwazyłam wszyscy mieliście usuwane śruby z kolan. Ja jestem 3 tyg po operacji i od samego początku miałam powiedziane, że śruby nie bedą z kolana usuwane tylko zostają już tam na stałe. Czy ktoś też miał? Od czegoś to zależy?


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 28 lis 2011, o 00:18 
Offline

Dołączył(a): 8 paź 2010, o 12:31
Posty: 13
Lokalizacja: Warszawa
Typ użytkownika: Kolanowiec początkujący
Mój problem: Po atroskopii i osteotomii Fulkersona, rekonstrukcji troczków (niestabilność rzepki, chondromeracja II/III)
jestem ponad rok po operacji, po roku na wizycie kontrolnej lekarz zbadał kolano i stwierdził, ze skoro mnie nic nie boli, to nie ma potrzeby wyciągania mi śrub. Ja śrub w ogóle nie czuję, zresztą ponad rok po operacji kolano zachowuje się fantastycznie, po prostu odzyskałam całkowicie zdrowe kolano :-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 28 lis 2011, o 20:56 
Offline

Dołączył(a): 17 lut 2011, o 21:57
Posty: 4
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: osteotomia guzowatości kości piszczelowej
u mnie śruby zostały wyciągnięte po 17 miesiącach od operacji. Przyczyny były dwie:
1. przeszczepiany fragment kości zrósł się na tyle dobrze, że śruby były zbędne
2. jedna z 2 śrub najnormalniej w świecie zaczęła wystawać i przeszkadzać mi w codziennym funkcjonowaniu. Podobno czasem tak się dzieje. A że ja mam szczęście do wyjątków...:)

na chwile obecną dalej walczę z powrotem do pełnej sprawności. najgorsze są w moim przypadku dwie czynności do opanowania:
wchodzenie po schodach i bieganie.

poza tym pełen komfort :)

pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 14 sty 2012, o 20:22 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sty 2012, o 16:55
Posty: 75
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Inne informacje: gdy się ma tylko młotek większość rzeczy wygląda jak gwoździe
Witam,

Również mam wielkie szczęście co do wyjątków. Jestem po osteotomii guzowatości kości piszczelowej (obie nogi).
Ortopeda - profesor T.T. powiedział, że ze śrubą można żyć i jak nie chcę jej usuwać to nie muszę. Nosiłem się z nią 4 lata i gdyby nie fakt, że nagle nie wiadomo skąd bo nie miałem żadnego urazu zaczął sinieć mi palec w stopie i przy tym był ogromny ból - stopę trzymałem w zimnej (lodowatej) wodzie aby tylko odczuć ulgę - nic bym nie robił ze śrubą.
Już nie będę się rozpisywał co i jak się dalej działo - było jednym słowem ciężko.
Owa śruba narobiła mi "bigosu" - zastosowano leczenie: Trombectomia i rekonstrukcja tętnicy podkolanowej z łatą z żyły odstrzałkowej oraz usunięcie metalu.
Do dzisiejszego dnia walczę ze skutkami po tej przygodzie.

Obecnie jestem w trakcie oczekiwania na zabieg rekonstrukcji chrząstki stawowej. przyjęcie do kliniki w poniedziałek 16-01-2012


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 14 sty 2012, o 23:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 16:43
Posty: 1065
Lokalizacja: Wrocław
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: Zm. zwyrodnieniowe
Chondromalacja III-IV
Boczne przyparcie rzepki
Reaktywne zapalenie stawów (?)
Witam Weterana :-)

Ho, ho. Zabieg tuż! Powodzenia!!!
Czy możesz powiedzieć więcej co to będzie? Również u profesora Trzaski? On stosuje tam m.in. metodę włókna węglowego, czyżby to to?
W ogóle ciekawa jestem Twojej historii, mamy podobne doświadczenia co najmniej jeśli chodzi o turystykę kolanową :mrgreen:, a i problemy sądząc po Twoich zabiegach mogą być podobne.

_________________
Pomożesz innym dzieląc się swą wiedzą i doświadczeniami. Zacznij od działu "Gdzie się leczyć". On jest najważniejszy...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 15 sty 2012, o 01:00 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sty 2012, o 16:55
Posty: 75
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Inne informacje: gdy się ma tylko młotek większość rzeczy wygląda jak gwoździe
niestety nie u prof Trzaski, chociaż to bardzo dobry specjalista, musiałem się z nim rozstać ponieważ po drodze pojawiła się inna poważna choroba (następstwo trombectomii i rekonstrukcji tętnicy) masywna obustronna zatorowość płucna - ledwo przeżyłem. musiałem poszukać ortopedy w najbliższej okolicy.
słyszałem o metodzie chopina i zastanawiam się czy nie skontaktować się z profesorem


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 17 sty 2012, o 20:13 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 16:43
Posty: 1065
Lokalizacja: Wrocław
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: Zm. zwyrodnieniowe
Chondromalacja III-IV
Boczne przyparcie rzepki
Reaktywne zapalenie stawów (?)
No widzę, że było bardzo ciężko. Tyle robi się osteotomii i nic, a od czasu do czasu ktoś ma pecha :-(. Nie rozumiem do końca dlaczego ta śruba tak zadziałała? Czy problemy wystąpiły nagle, czy nasilały sie w ciągu tych lat? Czy było to coś czemu można było zapobiec, czy po prostu taki dopust Boży, wypadek. O ile zechce Ci się pisać na ten temat.

_________________
Pomożesz innym dzieląc się swą wiedzą i doświadczeniami. Zacznij od działu "Gdzie się leczyć". On jest najważniejszy...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 26 sty 2012, o 18:26 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sty 2012, o 16:55
Posty: 75
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Inne informacje: gdy się ma tylko młotek większość rzeczy wygląda jak gwoździe
lekarze mówili że mogła być za długa i dlatego tak się stało


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Osteotomia guzowatości kości piszczelowej
PostNapisane: 5 lut 2012, o 16:35 
Offline

Dołączył(a): 13 paź 2010, o 18:29
Posty: 10
Typ użytkownika: Kolanowiec początkujący
Mój problem: po usunieciu czesci lekatki przysrodkowej, boczne podwichniecie rzepki, chondromalacja IV st rzepki i III st klykcia kosci udowej
To teraz ja przedstawię swoją krótką historię po osteotomii. Minęło mi właśnie 14 tyg po operacji. Jak na razie mam mieszane uczucia co do efektów, jeśli można w ogóle w tej chwili jakiekolwiek efekty oceniać ;]. Ale zacznę od początku.
Operacja przebiegła całkiem sprawnie, w szpitalu spędziłam 5 dni. Dzięki bogu istnieje coś takiego jak morfina... Niestety podejście niektórych pielęgniarek i brak ich chęci doinformowania co można a czego nie można robić z pacjentem po takiej operacji zostawię bez komentarza. Mam tylko nadzieję, że nie będzie tego żadnych skutków w przyszłości. Po powrocie do domu przez kolejne półtora tygodnia zmagałam się z bólem kolana. Na szczęście po tym czasie zaczęłam przesypiać noce wiec dla mnie był to wielki postęp ;). Rehabilitacja polegała głównie na ćwiczeniach izometrycznych, masażach mięśnia czworogłowego, mobilizacji rzepki i blizny. Niestety bliznę i jej okolicę miałam tak nadwrażliwą, że ciężko było cokolwiek przy niej porobić (czego efekty mam dzisiaj :/). Po 6 tygodniach miałam pierwszą kontrolę, na której wykonano mi rtg. Okazało się, że mimo noszenia ortezy praktycznie non stop, przeszczep trochę zapracował ale podobno się to zdarza. Brak było także oznak zrostu. Mimo to lekarz kazał zdjąć ortezę i zacząć chodzić bez kul (stopniowe obciążanie nogi). Co do blizny powiedział, żeby przy niej majstrować z umiarem ze względu na ból. Pierwsze dwa tygodnie po zdjęciu ortezy.... Oj ciężko było. Ból nogi nie do zniesienia. Znowu wróciłam do tabletek przeciwbólowych. Ponadto noga w pozycji stojącej w ciągu minuty robiła się fioletowa, a wręcz czarna. Fizjoterapeuta powiedział, że prawdopodobnie jest to przyczyna braku odpływu krwi z nogi przez osłabione mięśnie. Może i miał rację ponieważ teraz jest już znacznie lepiej, ale noga dalej ma trochę inny odcień niż ta zdrowa. Na artromocie ćwiczyłam do 7 tygodnia. Skończyłam na kącie +/- 100 stopni. Mniej więcej wtedy też zaczęłam chodzić bez kul i wskoczyłam na rower. W 9 tygodniu zaczęłam robić ćwiczenia oporowe. Wiadomo, wszystko do granicy bólu. Kolano w sumie sprawuje się całkiem ok chociaż z drugiej strony idealnie też nie jest. Największy problem to taki, że kolano boli w pozycji zgięcia, tzn. jak posiedzę ok 5 min lub poleżę ze zgiętą nogą odczuwam ból w kolanie. W czasie ćwiczeń rzadko kiedy boli mnie kolano 'pod spodem' czyli w miejscu operacji. Chyba częściej mam bóle mięśniowe (bardzo mi mięśnie spadły przez te 2 miesiące, po czwórce prawie ani śladu ;)). Po 12 tygodniach miałam kolejną kontrole. Tym razem bez rtg. Lekarz pochwalił chodzenie (sprawnie i szybko ;) ). Co do bólu w zgięciu powiedział, że to minie a ból wynika z tego, że wszystko w kolanie przyzwyczaja się do nowego układu itp. W chwili obecnej, po tych 13 tygodniach, wskoczyłam na eliptic na zmianę z rowerem, plus całe mnóstwo ćwiczeń siłowych. Po takim czasie od operacji moim największym zmartwieniem jest przyrośnięta blizna. Niestety przez jej bolesność jej mobilizacja nie przebiegała tak intensywnie jak powinna i teraz mam tego efekty. W chwili obecnej zaciskam zęby, łzy lecą ale każę masować i nią 'ruszać'. Jednak nie wiem czy to przyniesie jakieś efekty bo blizna jak się nie ruszała tak się nie rusza. Czy ktoś miał podobny przypadek? Udało się bliznę zerwać? Poza tym pojawiły się też niewielkie bóle w okolicy rzepki ale jeszcze nie zidentyfikowałam co może być jego przyczyną. Cały czas mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i będę mogła za jakiś czas wrócić do sportu. Co prawda nie wyczynowego ale amatorskiego trochę bardziej intensywnego ;).
Pozdrawiam

Ps. Mam pytanie do pół_pająka - napisałeś/aś, że śruba mogła być za długa. Tzn, że przewiercili Ci piszczel na wylot? Bo w jaki inny sposób mogło dojść do uszkodzenia przez śrubę tętnicy???


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL