Rzepka
http://www.kolana.hg.pl/forum/

Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
http://www.kolana.hg.pl/forum/viewtopic.php?f=47&t=119
Strona 2 z 5

Autor:  aneeke [ 7 gru 2009, o 21:53 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

Powiem Ci, ze ze zgieciem nigdy nie mialam problemow i mam je prawie pelne (a ludzie po rekonstrukcji czesto maja z tym duze problemy). Sruba tutaj w zasadzie u mnie nic nie zmienia i z tego co pamietam, to w maju, kiedy byla bardziej wykrecona niz teraz tez nie rzutowalo to raczej na zgiecie. U Ciebie jest inaczej bo jak pisalas drazni ona wiezadlo rzepki, u mnie jako, ze jest w innym miescu musialaby wylazic druga strona zeby cos uszkodzic (acl w tym wypadku), a tak moze co najwyzej rozorac wszystkie tkanki ktore napotka po drodze.

Autor:  aneeke [ 28 sty 2010, o 18:43 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

Jako, ze jestem w szpitalu i rzecz wiadoma- nudze sie potwornie, napisze cos znowu o moim kolanie.
Tak jak przewidywalam 5 wizyta na tym samym oddziale w ciagu niecalych 2 lat wywolala ciekawe reakcje u personelu, od 'boze, co Ty tu znowu robisz?' z ust tych, ktorzy mnie bardziej znaja po '5 raz? 3 operacja po rekonstrukcji?!' z ust lekarzy niezaznajomionych z moja historia. Do tego, od rehabilitanta i pielegniarek uslyszalam, ze 'rekonstrukcji to jest tu duzo, ale na wyciagniecie sruby to juz raczej nikt nie wraca!' Cudnie miec ta swiadomosc, ze po raz kolejny jestem 'nietypowa' :lol:
Ide jutro jako pierwsza, standardowo znieczulenie ledzwiowe, juz przygotowuje sie na dzien wymiotow i nudnosci, bo przeciez byloby zbyt nudno gdybym dobrze znosila znieczulenia :x
No i caly czas licze, ze bedzie do 5 razy sztuka, ze wroce tu dopiero jak chrzastka uniemozliwi mi poruszanie sie... Bo kolejnej 'nieprzewidzianej' operacji moge juz po prostu nie zniesc.
Pozdrawiam wszystkich cieplo!

Autor:  Ewa Max-Kolanko [ 29 sty 2010, o 20:17 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

Powodzenia, aneeke :-). Ech, któż lepiej niż 'współkolanowcy' zrozumie te stresy... Trzymaj się bardzo dzielnie i wierzmy, że już naprawdę ostatni raz oglądasz ten odział :-).

Autor:  kasika [ 29 sty 2010, o 21:05 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

Hehe.. znam to.. też jak byłam teraz w szpitalu to reakcja pielęgniarek i lekarzy niezapomniana.. ale nikt nie przebije salowej... "Jeezuu, znowu Tyy... ;D Co znowu zrobiłaś..? " Ale dzięki temu jestem rozpoznawalna.. ;D I moją historię znają prawie wszyscy lekarze.. A mój listopadowy pobyt na tym oddziale przeszedł chyba do historii po tym jak się okazało że to podwichnięcie a nie wyrośl ;D
Ale również mam nadzieję że to Twój ostatni pobyt na tym oddziale i w ogóle w szpitalu :) Jak będziesz w stanie to napisz jak się czujesz i co słychać :)

Autor:  Ania J.Ch. [ 30 sty 2010, o 00:17 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

Horror! :shock: Ta historia utwierdza mnie w przekonaniu, że "najważniejszy pierwszy jest krok" ku... właściwemu leczeniu. Moje problemy nie są tak poważne ale obiecałam sobie, że nie poddam się żadnemu zabiegowi chirurgicznemu dopóki nie będzie to absolutnie konieczne i precyzyjnie zdiagnozowane. Dzisiaj , w gabinecie fizykoterapii rozmawiałam ze starszym (ok.70 l.)panem, który po stwierdzeniu przez ortopedę poważnego uszkodzenia ścięgna kolanowego został zakwalifikowany do szybkiej operacji. Nie zgodził się i poprzestał na rehabilitacji. Po roku wszystko wróciło do normy. Przeglądając fora zwróciłam uwagę jak trudno postawić diagnozę i jak łatwo o błąd w sztuce. Bardzo szanuję lekarzy i ich trudną pracę.Myślę tylko, że organizm ludzki to nie maszyna stworzona ręką ludzką i dlatego mniej przewidywalna.

Autor:  Ewa Max-Kolanko [ 30 sty 2010, o 11:43 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

Tak to prawda - jak ktoś stwierdził: medycyna to nie sklep. Nie jest to wszystko proste, a kolano uchodzi za szczególnie trudną działkę. Ja wyznaję Twoje podejście, Aniu i długo unikałam zabiegu, najpierw stosując rehabilitację, a potem odwiedzając największe autorytety w sprawie zabiegu i wydając kupę kasy na diagnostykę. I co? Właściwie nic :lol: . To znaczy, diagnozy są sprzeczne, sposobów leczenia tyle co lekarzy, jeden zaprzecza drugiemu, a gdy się zadaje pytania, złoszczą się. Tak więc mimo największych starań niekoniecznie jesteśmy w stanie podjąć idealną decyzję i kontrolować cały proces. Jestem bliska decyzji na któryś wariant, ale pewności, że jest to ten najlepszy, nie mam. W tym wszystkim trzeba też po prostu trochę szczęścia :-).

Autor:  aneeke [ 30 sty 2010, o 14:12 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

Otoz zyje! Co prawda na bloku znow zmienili zdanie i podali mi narkoze, co zaowocowalo meczeniem sie z nudnosciami i wymiotami do dzisiaj rana, ale jakos jest. Niestety, nie ide poki co do domu, bo lekarz na obchodzie stwierdzil, ze w takim stanie nie mam mowy :?
Do tego spodziewalam sie, ze nie bedzie to cos strasznego, w koncu to tylko sruba, ale przekonalam sie, ze bylam w bledzie. Ciecie na 3-4 cm, rozciecie oprocz skory miesni no i dlubanie w kosci bylo bolowo podobne do wkrecania srub przy okazji rekonstrukcji. Oczywiscie rekonstrukcja byla znacznie gorsza, bo sruby byly dwie, a ciecie do pobrania przeszczepu i ogolny zakres ingerencji wieksze, ale tak czy inaczej, nikomu nie polecam metalu w kosciach...
Co do tego co pisaliscie, ja przez blad w diagnozie doszlam do takiego momentu, ze operacja nie byla wyborem, tylko koniecznoscia. Lekarze dziwili sie, ze z tak wielka niestabilnoscia moglam w ogole chodzic. No, ale niestety, jak juz sie zacznie to trzeba sprawe dokonczyc. Mam nadzieje, ze wyjecie tej sruby bedzie zakonczeniem mojej kolanowej 'przygody' przynajmniej na pare lat.
Na zakonczenie pozytyw, moj chirurg jest swietnym lekarzem do tego bardzo milym czlowiekiem, nie robi problemow, a wrecz idzie wciaz na reke pacjentowi, wiec od momentu kiedy pojawilam sie u niego w gabinecie, ani razu nie zalowalam, ze to wlasnie on leczy, mimo tych 5 operacji, bolu, momentow zalamania i braku wiary w powrot do normalnosci.
Takze dobry lekarz to naprawde podstawa i nie ma sie co dawac ciac poki sie takiego nie znajdzie.
Pozdraiwam ;)

Autor:  madn3ss1916 [ 30 sty 2010, o 23:28 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

aneeke i jak odczuwasz jakąś różnicę po pozbyciu się tego śrutu ;) ? Dostałaś jakieś dalsze wskazówki ... ?
Szybkiego powrotu do zdrowia :mrgreen:

Autor:  aneeke [ 31 sty 2010, o 09:23 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

No poki co boli i jest dosc nieprzyjemnie. O ile zginanie jako tako idzie, to napiecie miesnia jest bardzo bolesne. Wskazowki dostane pewnie jutro, bo wczoraj lekarz na obchodzie wieczornym stwierdzil 'nie no, jak to szef operowal, to na pewno bedzie chcial to zobaczyc', a jako, ze zobaczyc moze to dopiero jutro, to nie licze na wyjscie dzisiaj.
Po wyjsciu jak najszybciej sie da udam sie do Synapsy bo mialam sie pokazac po, zeby p. Asia mogla to obejrzec i zasugerowac co i jak cwiczyc.
Dziekuje i pozdrawiam ;)

Autor:  Ewa Max-Kolanko [ 31 sty 2010, o 10:40 ]
Tytuł:  Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...

Powodzenia, Aneeke :-). Ja wierzę, że to już ostatnia Twoja przygoda. Najważniejsze, że wszystko zmierza w dobrym kierunku :lol: . Dobrze, że masz takich zaufanych fachowców. Dla lekarza to na pewno też jest obciążenie, bo nikt nie lubi komplikacji.

Strona 2 z 5 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/