forum o naszych kolanach

Teraz jest 24 paź 2020, o 03:24

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 31 sie 2009, o 09:22 
Offline

Dołączył(a): 18 sie 2009, o 22:50
Posty: 91
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
W odpowiedzi na prosbe Ewy opisze moja 'przygode' z kolanem. Otoz zaczelo sie w roku 2007 gdy zima wybralam sie w gory. Bylam dobrze przygotowana, jako, ze trenowalam wtedy bardzo intensywnie judo, wiec nie bralam pod uwage tego, ze cos moze sie stac. Niestety, tak to chyba zawsze bywa w przypadku kontuzji. Wieczor, ciemno, zle przygotowany stok. Predkosc srednia, z uwagi na zle warunki. Mulda, wybilo mnie w gore, a ladujac spadlam na oblodzone nierownosci i wykreciwszy kolano do wewnatrz przywalilam z imptem o lod. Bolalo, ale nie sadzilam, ze to cos powaznego. Zeszlam ze stoku, a nastepnego dnia na nodze pojawil sie gigantyczny krwiak i obrzek. Wtedy tez postanowilam nie jezdzic wiecej. Po powrocie do miasta, jako, ze kolano wciaz pobolewalo udalam sie do ortopedy. Pierwsza diagnoza: uszkodzenie lakotki. Doktor skierowal mnie na artorskopie, ale jako, ze sam nie operowal kolan odeslal mnie do swojego kolegi. Wtedy tez trafilam do dr Talkowskiego, ktory stwierdzil, ze skoro moge ukucnac i wykonac pare innych ruchow wszystko musi byc w kolanie ok, a boli bo przestraszylam sie ewentualnej operacji. Pozniej byl kolejny ortopeda, skierowanie na mri, ktore o dziwo nie wykazalo nic. Zaczelam juz watpic czy aby faktycznie nie wmawiam sobie, ze cos jest nie tak. Przeszlam pare serii rehabilitacji, ale wiadomo jak to na nfz wyglada... W maju 2007 trafilam do dr Sipowicza, ktory zajal sie z kolei problemami z miesniami, przykurcze, nadmierne napiecie itp. Pomogl na tyle, ze w wakacje pojechalam na 2 miesiace do pracy, a w czasie wolnym dawalam rade nawet biegac!
Pozniej przyszla zima i kolejny wyjazd w gory. Wtedy tez okazalo sie, ze nie jestem prawie w ogole w stanie jezdzic. Z uwagi na zeszloroczna sytuacje zaopatrzylam sie w stabilizator i ochraniacze, ale po jakichs 2-3 godzinach na stoku, noga puchla tak mocno, ze mialam az problemy z krazeniem. Po powrocie z gor, przekonana, ze cos MUSI byc nie tak udalam sie do dr Sipowicza. Skierowal mnie do swojego kolegi - dr Szumlanskiego. O dziwo dr juz na pierwszej wizycie wykonujac usg zauwazyl powazne uszkodzenia w stawie- zerwane acl, naderwane pcl, rozciagniete wiezadla poboczne, przerosnieta blona maziowa, mocny stan zapalny. Jakies 3 tygodnie po wizycie pojechalam do Inowroclawia na artoskopie. Okazalo sie, ze acl wisialo na wlosku wiec dr je obkurczyl i pozszywal liczac na to, ze uda sie uniknac rekonstrukcji acl. Niestety w pare dni po wyjsciu ze szpitala widzialam juz, ze rekonstrukcja bedzie nieunikniona. Generalnie kolano bylo tak niestabilne, ze stanowilam nie lada atrakcje dla ogladajacych mnie lekarzy. W sierpniu odbyla sie rekonstrukcja, 10 dni w szpitalu, intensywna rehabilitacja. Wszystko mialo byc juz dobrze, ale jesienia cos zaczelo sie dziac. Przerazona pojechalam do swojego ortopedy, ktory stwierdzil, ze winna jest uszkodzona lakotka. I tak oto w styczniu mialam przejsc kolejna operacje. Jechalam do szpitala majac nadzieje, ze bedzie to juz ostatni raz. W czasie zabiegu okazalo sie, ze lakotka jest ok, a dolegliwosci powodowal fakt iz, blona maziowa i cialo Hoffy byly tak przerosniete, ze blokowaly ruchy rzepki, wtedy to pojawila sie chondromalacja, stopien niestety juz II/III w zaleznosci od strony rzepki. Po wyjsciu ze szpitala zaczelam sie rehabilitowac w torunskiej Synapsie. Tylko, ze znow cos bylo nie tak. Po lewej stronie od blizny po rekonstrukcji, pod rzepka, zrobila mi sie jakas narosl, odczuwalam bol non stop niezaleznie czy cos robilam, czy nie. Podano mi sterydy na zlagodzenie stanu zapalnego, niestety nie pomoglo. I wtedy tez dr wykonujac usg dokonal lekko przerazajacego odkrycia- owa narosla byla sruba po rekonstrukcji (tytan, jakies 3-4cm dlugosci), ktora to mialam wkrecona w pisczel dla stabilizacji przeszczepu. Tylko, ze sruba nie tkwila juz tam gdzie powinna, a wykrecila sie i koncowke czuc bylo juz pod skora, stad tez bol i stan zapalny. Zostalam wiec skierowana na 4 operacje, w maju 2009. Dr dokrecil srube w obawie, ze wyjecie jej moglo by zaszkodzic przeszczepowi, ktory badz co badz przytrzymywala, dodatkowo zcial narosl kostna ktora wytworzyla sie na okolo. Szybko stanelam na nogi i zaczelam cwiczyc. Niestety ostatnia operacja podraznila dosc mocno gesia stopke (a w tym miejscu wlasnie cieto) z czym borykam sie do dzis.
Jak widac moja historia jest dosc dluga, mam nadzieje, ze na jakis czas odpoczne od moich 'przygod'. Moj przypadek pokazuje, ze w kolanie wszystko dziala lawinowo- zanik miesni po rekonstrukcji + przyparcie boczne= zaawansowana chondromalacja w pol roku. W trakcie leczenia mialam stycznosc z 5 czy 6 ortopedami i dwoch z nich moge polecic: dr Sipowicza i dr Szumlanskiego. Faktycznie mozna sobie pomyslec '4 operacje, to co to za lekarz?!', ale w moim przypadku bylo to koniecznoscia. Dr Szumlanski jest doskonalym chirurgiem, na zabieg czeka sie u niego bardzo krotko, a termin dobiera z pacjentem kierujac sie tym kiedy pacjent moze zjawic sie w szpitalu. Oprocz tego jest mily i ludzki. A wiadomo, z lekarzami roznie bywa. Takze jesli ktos z Was szuka dobrego diagnosty i chirurga w kujawsko- pomorskim polecam ordynatora ortopedii z Inowroclawia, dr Szumlanskiego.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 31 sie 2009, o 10:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 16:43
Posty: 1065
Lokalizacja: Wrocław
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: Zm. zwyrodnieniowe
Chondromalacja III-IV
Boczne przyparcie rzepki
Reaktywne zapalenie stawów (?)
Dzięki, Aneeke :-). Ale przeszłaś... Myślę, że każdemu przyda się informacja, że nawet z takich kłopotów można sie wydobyć (choć z tego, co piszesz jeszcze troche pracy kolanko wymaga) jak również Twoje doświadczenia z lekarzami.
Trzymam kciuki za gęsią stopkę! Może kiedyś spotkamy się na rowerze :-).

_________________
Pomożesz innym dzieląc się swą wiedzą i doświadczeniami. Zacznij od działu "Gdzie się leczyć". On jest najważniejszy...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 7 gru 2009, o 00:01 
Offline

Dołączył(a): 18 sie 2009, o 22:50
Posty: 91
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Tak sobie pomyslalam, ze dobrze byloby dolozyc kolejny kawalek do ukladanki.
Od ostatniej operacji, w maju, wciaz narzekalam na gesia stopke. W ubiegly czwartek przekonalam sie, ze gesia stopka mogla byc za to odpowiedzialna tylko do pewnego momentu.
Otoz, zmartwiona bardzo wzmozonym bolem w ciagu ostatnich 2 miesiecy, w tym bolem dziwnie znajomym, przeszywajacym noge gleboko w kosci, postanowilam udac sie do mojego ortopedy. Chcialam, zeby powiedzial mi, czy sie myle czy tez nie. Niestety, moje przeczucia okazaly sie sluszne- znow wykrecila mi sie sruba. Poki co nie jakos bardzo, ale czuc ja juz lekko pod skora. Doktor byl zdziwiony bo jak powiedzial, ludzie zazwyczaj maja problemy ze niklem i materialami biowchlanialnymi, ale jak widac zdarzaja sie rowniez przypadki nietolerujace tytanu. Optymistycznym akcentem jest fakt, ze z kolanem samym w sobie jest naprawde niezle. Czworoglowy wyglada juz dosc okazale, chrzastka nie daje o sobie znac czesniej niz zwykle, tylko ta nieszczesna sruba... W sumie sam zabieg bedzie prosciutki, ale pozniej moze byc dosc nieprzyjemnie jako, ze w miejscu gdzie tkwila sruba pozostanie czterocentymetrowa pustka, ale nie martwie sie. Przezylam rekonstrukcje, przezyje i to, tylko ze marzylam juz o stoku, a jak widac nie bedzie mi dane.
Zastanawiam sie tylko, kiedy bedzie w koncu ostatni raz. Bo poki co, co pol roku odwiedzam oddzial, na ktorym caly personel mnie rozpoznaje i pyta sie 'co tym razem!?'. Mialo byc do trzech razy sztuka. Do czterech tez mialo byc i cos nie wyszlo. Oby do pieciu sie sprawdzilo...

Pozdrawiam cieplo kolanowcow ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 7 gru 2009, o 00:53 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 sie 2009, o 23:06
Posty: 142
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: Artroskopowo usunięta część łąkotki przyśrodkowej, transpozycja rzepki (sp. Trillat), resekcja tkanek miękkich i nerwiaków;
konflikt rzepkowo-udowy i uszkodzony nerw.
Aneeke a jak bardzo miałaś wysuniętą śrubę, że postanowili Ci ją dokręcać ? Mi się wysunęła na 4mm (tyle, że w guzowatości kości piszczelowej) - może teraz już na więcej mm, i drażni mi więzadło rzepki i nie mogę zginać kolana powyżej 90 stopni.
Wiem, że jest to inna dolegliwość, ale tak pytam z ciekawości, bo u mnie pora już wyjmować :?

_________________

^Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie.


_______________________________________________________
12.12.2009r. [*] - Nie umiera ten, kto żyje w sercach i pamięci innych ...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 7 gru 2009, o 09:55 
Offline

Dołączył(a): 18 sie 2009, o 22:50
Posty: 91
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Hmm, wiesz co trudno mi powiedziec bo nikt nie podal mi takiej informacji. Niemniej jednak w maju sruba wystawala z kosci juz dosc mocno, pod skora bylo czuc juz jej zakonczenie- ta ostra czesc na koncu sruby. Teraz nie jest to poki co strasznie, ale wolalabym nie czekac co bedzie dalej, bo zdazaja sie przypadki, ze sruba np w koncu przebija skore, uszkadzajac przy tym wszystko co spotka na swojej drodze. No i lekarz ostatnim razem postanowil ja dokrecic w obawie o przeszczep, ktory po jej wyciagnieciu teoretycznie moglby sie zerwac, mial ja wyjac, ale juz w czasie samej procedury zdecydowal sie ja dokrecic. Dzieki temu niestety teraz trafie na stol operacyjny po raz piaty ;/


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 7 gru 2009, o 09:59 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 sie 2009, o 23:06
Posty: 142
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: Artroskopowo usunięta część łąkotki przyśrodkowej, transpozycja rzepki (sp. Trillat), resekcja tkanek miękkich i nerwiaków;
konflikt rzepkowo-udowy i uszkodzony nerw.
Ja właśnie również czuję zakończenie śruby, tzn. jest wyczuwalna przy dotyku, ale raczej jej zakończenie, tj. 'łepek' i boje się, że w końcu się przebije :?, dlatego ograniczyli mi zakres ruchu do 90 st., ale jakoś trudno tego przestrzegać w życiu codziennym ... Mam nadzieję, że nie jest to nic poważnego :roll:
W takim razie 3maj się i powodzenia :)!

_________________

^Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie.


_______________________________________________________
12.12.2009r. [*] - Nie umiera ten, kto żyje w sercach i pamięci innych ...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 7 gru 2009, o 10:43 
Offline

Dołączył(a): 18 sie 2009, o 22:50
Posty: 91
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
A jaka masz ta srube? Tez tytanowa?


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 7 gru 2009, o 15:50 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 sie 2009, o 23:06
Posty: 142
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: Artroskopowo usunięta część łąkotki przyśrodkowej, transpozycja rzepki (sp. Trillat), resekcja tkanek miękkich i nerwiaków;
konflikt rzepkowo-udowy i uszkodzony nerw.
Do tej pory wszyscy myśleli, że są to śruby tytanowe ... Jednak po długich próbach dotarcia do byłego lekarza prowadzącego okazało się, że są to śruby metalowe ze stali :o. ...i czuje ten 'łepek' śruby + pieczenie :roll:

_________________

^Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie.


_______________________________________________________
12.12.2009r. [*] - Nie umiera ten, kto żyje w sercach i pamięci innych ...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 7 gru 2009, o 20:49 
Offline

Dołączył(a): 18 sie 2009, o 22:50
Posty: 91
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Ze stali? No to trudno sie dziwic, ze odrzucasz, ponoc tytan uczula najmniej z metali.
Co do tego uczucia to zarowno wtedy jak i teraz czuje to tak samo. Do tego pojawia sie przeszywajacy cala kosc bol podczas chodzenia. To jest w zasadzie najgorsze, bo mozna przeciez nie dotykac tego i wtedy nie piecze/kluje, ale kiedy boli w czasie najprostszych czynnosci, jak chodzenie, zginanie itp to jest juz niezbyt dobrze... Dlatego wlasnie, poswiece swoja przerwe miedzysemestralna i poddam sie zabiegowi na przelomie stycznia i lutego. Ile w koncu mozna sie meczyc?


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Kiedy wszystko w kolanie siada po kolei...
PostNapisane: 7 gru 2009, o 21:08 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 sie 2009, o 23:06
Posty: 142
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: Artroskopowo usunięta część łąkotki przyśrodkowej, transpozycja rzepki (sp. Trillat), resekcja tkanek miękkich i nerwiaków;
konflikt rzepkowo-udowy i uszkodzony nerw.
Mi zapakował ze stali i w sumie nie wiem dlaczego, bo tak naprawdę to termin zabiegu umawiałam 2 miesiące przed i nic o śrubach nie wspominał, a o tym, że wyposaży mnie w jakiekolwiek śruby dowiedziałam się 20h przed operacją i nawet nie powiedział mi z czego one są, ani na wypisie również takiej wzmianki nie było, czemu wszyscy się dziwili (lekarze, fizjoterapeuci) i dlatego każdy uznał, że na pewno są one z tytanu :x. ...a kilka tygodni temu okazało się, że ten zabieg to był w ogóle i w szczególe zbędny :?.
Z bólem typowym jeszcze sobie radzę, bo nerwiaki bardziej mi doskwierają, ale osobiście najbardziej przeraża mnie moment, kiedy pojawia się pieczenie i uczucie rozlewającego się ciepła. Wczoraj próbowałam experymentować siadem na nogach tak, aby piętami dotknąć pośladków, ale coś mi nie wyszło i tylko łepek śruby się uwidocznił :mrgreen:.
No i to uczucie 'pełnego balonu' pod rzepką^^ :roll:.

Nawet nie wiedziałam, że taka śrubka może tyle zdziałać i tak uprzykrzyć człowiekowi życie :mrgreen:.
Niestety ja mam max. czas do połowy stycznia, aby usunąć ten śrut :roll:.

aneeke, do ilu stopni jesteś w stanie zgiąć kolano w tym momencie, kiedy śrubka się wykręciła, a ile mogłaś przed ?

_________________

^Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie.


_______________________________________________________
12.12.2009r. [*] - Nie umiera ten, kto żyje w sercach i pamięci innych ...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL