forum o naszych kolanach

Teraz jest 24 paź 2020, o 02:57

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: początkująca bardzo prosi o wsparcie:(
PostNapisane: 14 mar 2014, o 22:03 
Offline

Dołączył(a): 14 mar 2014, o 15:01
Posty: 1
Typ użytkownika: Kolanowiec początkujący
Witam,
Na wstępie chciałam powiedzieć, że jestem pełna podziwu dla Waszej siły i determinacji.

Mam 25 lat i 30 kg nadwagi, z którą walczę dietą i ćwiczeniami -zumba/orbitrek/rowerek- i własnie na nim poczułam 'palenie' w kolanie, ale stwierdzeniem, że mięśnie muszą się przyzwyczaić, więc kontynuowałam walkę z samym sobą. Po paru minutach zeszłam i ćwiczyłam dalej na orbitreku, tak jakby nic. Następnego dnia rozpoczęła się moja tragedia-ból obu kolan, strzykanie, przeskakiwanie. Po 7 dniach, gdy ból prawie całkiem ustąpił dla pewności odwiedziłam ortopedę, ten 'pomacał kolana' oznajmił, ze to to chondromalacja rzepki i zalecił: laser i jonoforeze, zaprzestanie ćwiczeń-tylko basen mogę, glukozaminę stosować i schudnąć. Nie wykonano badań dodatkowych typu usg. Mimo, że czułam się świetnie 30 minutowy spacer okazał się zabójczy-powrót i nasilenie bólu w obu kolanach. Dodatkowo doszły nowe objawy, miejscowy przemieszczający się ból 'kości' trwający około 15 sek po całym ciele oraz parestezje( uczucie mrówek pod skora i drętwienia kończyn-miałam już kiedyś zdiagnozowane). Ćwiczyłam mięśnie według zestawów na ból kolan z internetu (ok. 30 minut doba) plus 3x 20 minut spacer z psem powooooli. Na tyle mi pozwalały nogi. Poszłam ponownie do ortopedy, bo myślałam, ze nasilone objawy są skutkiem zabiegów(jonoforeza, laser), lekarz nie wierzył, ze tak boli, że nie mogę chodzić na basen, odesłał do reumatologa z tym co boli oprócz kolan. Kupiłam tabletki w aptece na zapalenie stawów- pomogły na bóle kości po całym ciele, bólu kolan tak jak maści i chłodzenie nie zmniejszyło. Dalej są parastezje i pojawi się ból pleców. W sumie całych bo zarówno okolice lędźwiowe, jak i łopatek. Ćwiczenia i masaże pomogły na kręgosłup. Na parestezje biorę leki, które mi zostały od lekarza neurologa z poprzednich problemów z tym samym i łykam w nadziej, że znowu zniwelują problem tak jak już kiedyś, jednocześnie oczekując na wizytę -NFZ.
Po 15 dniach czułam się bardzo dobrze, co prawda dokuczał kręgosłup, ale kolana bajer...i znowu 30 minut chodzenia 'normalnego funkcjonowania' załatwiły mi kolana. Co prawda bolą mniej niż ostatnio (czyżby poprawa?!?), ale dobija mnie to, ze nie mówię o żadnym treningu, ale o normalnym funkcjonowaniu i znowu ból kolan : (((. Najgorzej, że nie wiem, kiedy mogę jeszcze pochodzić chwile, a kiedy niezwłocznie jechać autem, ponieważ nie odczuwam bólu w danej chwili, ale w dniu następnym wiem, że przegięłam. Poza tym bóle mijają dopiero za około 7 dni. Dzisiaj jest miesiąc od pierwszego bólu.

Teraz pytanie do Was:
Wybieram się obecnie do innego ortopedy-chirurga oraz dr rehabilitacji. Może wykonają w końcu jakieś badania. Chce pójść do fizjoterapeuty by pokazał mi instruktaż ćwiczeń.
1. Wyczytałam na forum, że przychodzicie na rehabilitację, czy wystarczy jak pójdę do fizjoterapeuty czy musi być rehabilitant? Wiadomo, że lepiej wykonywać ćwiczenia pod okiem rehabilitanta, ale w przypadku tylko instruktażu jak często powinnam przychodzić na kontrole do fizjoterapeuty by sprawdzić czy są poprawy ?
2. Jak minie ten ból chce wreszcie pójść na basen na 30 minut -pływanie na plecach z wyprostowanymi nogami. Boje się, że ból wróci, co wtedy? zaprzestać w ogóle basenu czy odpocząć jeden dzień i mimo bólu znowu pójść? Czy w ogóle zaprzestać w takiej sytuacji aktywności i pozostać tylko przy ćwiczeniach na mięśnie? Kiedy będę mogła wprowadzić dodatkową aktywność stopniowo?
Oczywiście w przypadku bólu mogę pływać tylko 15 min, ale nie wspomoże to ani trochę odchudzania;/ Jak sobie radziliście w przypadku bólu, czekaliście aż całkowicie minie przed kolejną próbą?


Mnie wizja 2 lat rehabilitacji bez sukcesu, ciągłego bólu, nowych dolegliwości po prostu załamuje. Nie wiem jak wytrzymujecie ten ból, ja momentami mam ochotę odrąbać te nogi. Boje się, że to może oznaczać 4 stopień chondromalacji i, że nie ma dla mnie ratunku. Zanim schudnę, doprowadzę się do inwalidztwa. Z drugiej strony, skoro tak boli 1 stopień, to chyba nie wytrzymam 4-go. Czuję, że nikt mnie nie rozumie, mama powtarza, że taka młoda i juz takie problemy, że co będzie potem, za 10 lat..., przyjaciele nie umieją mi nic doradzić=nie znają problemu. Chciałabym nie zazdrościć innym, którzy ważą więcej ode mnie i nie maja takich problemów. Zumba stała się moją pasją i chyba nigdy już nie wróci. Znam osobiście dziewczynę, która ważyła 60 kg więcej niż ja i uprawia ja bez żadnych problemów. ZERO, NIC!!!! Ja cały czas czuje, że mam pod górkę, wcześniej zaburzenia hormonalne spowodowało tycie, teraz nogi nie pozwalają chudnąc. Nie umiem z tym, żyć-zamykam się przed ludźmi, przez ten ból, niepokój, niepewność. Jak mam się z nimi spotykać i wysłuchiwać o 'problemach' z cyklu jaką bluzeczkę kupić, gdy mnie wszystko boli. Gdy przez chwile zapomnę o kolanach, bolą plecy itp.

Nie wiem, czy mam i czy znajdę w sobie tyle siły by podjąć tą nierówną walkę. Boje się, żę będzie coraz gorzej, będą dochodzić nowe problemy. Na parestezje najlepszym lekarstwem jest ruch. Mój ruch jest ograniczony. Co za ironia. Boje się, że lekarze stwierdzą, że wszystko jest winą nadwagi i, że 'jak schudnie się, to wszystko minie'. Ok ale bez takiego ruchu potrwa to rok, a przez ten rok jak mam żyć? Powiecie, ludzie mają gorzej. Są choroby śmiertelne itp. Też to kiedyś mówiłam. Ok, ale w takiej sytuacji masz jasną sytuację: wygrywasz albo przegrywasz. Mogą się zdarzyć nawroty wiadomo. Przy chondromalacji walka jest z góry przegrana, nie unikniesz bólu stawów na starość, to się nie cofa. Poza tym, już słyszę te komentarze, że nie ruszam, się bo jestem leniwa, na basenie tylko 30 min bo ma słabą kondycje itp. Nikomu nie przyjdzie na myśl, ze mam przeciwwskazania, bo przecież nie mam kul itp. Może jestem pesymistką, zawsze wierzyłam w potęgę podświadomości, ale coś we mnie pękło. Jak mam myśleć pozytywnie, skoro osoby, które czują się lepiej niż ja, nie mają bólu pleców, parestezji nie zakończyły sukcesem tej misji. Może jestem realistką. ]

Przepraszam, że się użalam, przepraszam, jeżeli coś brzmi dziecinnie lub było już omawiane na forum. Czasami trzeba przekazać to w formie spersonalizowanej by dotarło. Wierzę, że chociaż w pewnym stopniu rozumiecie o czym piszę. Będę wdzięczna za każde słowo, krytykę, poradę.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: początkująca bardzo prosi o wsparcie:(
PostNapisane: 15 mar 2014, o 12:16 
Offline

Dołączył(a): 23 kwi 2013, o 21:07
Posty: 54
Lokalizacja: Kraków
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Mój problem: Kolano lewe: Nawracające bóle i podrażnianie ciała Hoffa w stawie rzepkowo-udowym, o nieznanej bliżej przyczynie, chondromalacja I-II, zanik VMO i trudności z odbudową. Kolano prawe: pobolewa, ale według badań całkiem zdrowe, ostatnio zniknęła nawet chondromalacja...
Próba zdiagnozowania i leczenia utknęła w martwym punkcie. Walka nadal trwa...
Hej. Bardzo mi przykro z powodu Twoich problemów. Bardzo dobrze rozumiem, co czujesz, bo borykam się z kolanami już rok czasu i też mam różne problemy dodatkowe (biodra, kręgosłup), które pojawiły się w międzyczasie. I też zaczęło się wszystko od przeciążenia (u mnie po nartach). Niemniej dostrzegłam w Twoim poście, że założyłaś, iż Twój problem też będzie trwał bardzo długo i nie zakończy się sukcesem (mówisz o 2 latach bez sukcesu i w ciągłym bólu - skąd taki pomysł??) i to założenie przysparza Ci dodatkowych cierpień. Zdecydowanie nie zawsze tak jest. Owszem, są sytuacje, gdy nie wiadomo do końca, o co chodzi, a leczenie kończy się fiaskiem (jak u mnie), ale w bardzo wielu (jeżeli nie w większości) przypadkach dobra diagnoza i dobra rehabilitacja zdecydowanie pomagają, choć niekoniecznie w tydzień czy dwa - najczęściej trzeba się nastawiać na kilka miesięcy regularnej pracy, a w tym czasie uważać ze zwiększaniem obciążenia, nawet, gdy ból jako taki ustaje.
Myślę, że pierwsza rzecz, którą warto zrobić, to porządna diagnostyka. Najlepiej zacząć od dobrego USG. Nie wiem, skąd jesteś; możesz poszukać namiarów w forumowym dziale "gdzie się leczyć" - zwłaszcza, że badanie badaniu nierówne (moje pierwsze usg było bardzo powierzchowne, a kolejne, u dobrego specjalisty, powiedziało więcej nawet, niż rezonans). Z badaniem najlepiej iść do dobrego ortopedy - takiego, który powie o Twoich stawach coś więcej niż to, że masz chondromalację. Zresztą, nie wiadomo, czy to chrząstka jest przyczyną Twoich problemów czy może coś zupełnie innego. Lekką chondromalację ma bardzo dużo osób (chrząstka w sposób naturalny wyciera się z wiekiem), a do IV stopnia naprawdę długa droga. Niemniej ważną sprawą jest rehabilitacja (odpowiadając na Twoje pytanie - fizjoterapeuta i rehabilitant to to samo, idziesz po prostu do kogoś, kto jest mgr fizjoterapii, a dodatkowo ma pojęcie o kolanach). Lepiej, byś ćwiczyła pod jego kierunkiem, niż dobierała sobie sama ćwiczenia z internetu, bo nie wiadomo, jakich dokładnie ćwiczeń potrzebujesz.
Co do basenu i bólu, hmmm... Generalnie nie jest dobrze robić rzeczy, które przysparzają Ci bólu, bo późniejsze efekty sama dobrze znasz. Z drugiej strony - u mnie na basenie też jest mało komfortowo (mimo, iż prawie nie ruszam w wodzie nogami), a mimo to chodzę, bo potrzebuje tego mój kręgosłup. W tym przypadku wybieram "mniejsze zło" i pływam po prostu mniej (jakieś 10 - 12 basenów), ale to bardzo indywidualna sprawa, więc trudno mi polecać Ci takie podejście. Zastanawiam się jednak, dlaczego obawiasz się, że ktoś mógłby komentować to, ile czasu pływasz - jeśli chodzisz z kimś, kto to komentuje, to zawsze możesz pójść po prostu sama. A jak idziesz sama, to myślę, że pozostali pływający nie zajmują się kontrolowaniem, ile czasu kto pływa. Ja zazwyczaj daję radę te 10 basenów, ale gdybym była w stanie przepłynąć tylko 5, to płynęłabym 5. Pomocny jest tutaj karnet minutowy - mam minuty do wykorzystania w ciągu miesiąca, więc nie boli, gdy szybciej opuszczam pływalnię.
Co do wagi ciała - niewątpliwie jej nadmiar nie sprzyja kolanom, bo zbierają większe obciążenie, niemniej nie jestem pewna, na ile sama nadwaga wywołuje problemy stawowe (wszak wielu ludziom bardzo otyłym kolana nie dokuczają). Jest pewnie tzw. czynnikiem ryzyka przy zwiększonym wysiłku fizycznym. Ja zaczynając swoje problemy rok temu, zaczynałam je mając ponad 10 kilo nadwagi. Udało mi się wtedy schudnąć 8 kg - mimo, iż moje możliwości ruchowe były ograniczone. Zadziałałam tutaj dietą (nie jakąś szczególną, ale jadłam dużo mniej). Trochę od tego czasu "nadrobiłam", ale niewiele - efekt mniejszej wagi się utrzymuje. Zbieram siły, by zrzucić więcej. Spadku wagi jednak nie odczułam w kolanach, dolegliwości się od tego nie zmniejszyły. Z drugiej strony - mąż mojej koleżanki, który bardzo długo borykał się z kolanem, wiąże swoją poprawę właśnie ze schudnięciem.

Myślę, że mogłaby Ci na początku pomóc pewna zmiana postawy - zamiast załamywać się i kreślić czarne scenariusze dwóch lat bólu i braku sukcesów w rehabilitacji, ułóż sobie jakiś konkretny plan działania, plan badań, wizyt u specjalistów, rehabilitacji. Spróbuj zabezpieczyć na ten cel jakieś środki finansowe (bo na NFZ niestety wiele nie zdziałasz, choć warto skorzystać ze wszystkiego, co Ci tam zaoferują, ale postawić na dobrych specjalistów prywatnych), wybierz najlepszych specjalistów w swoim regionie (lepiej wydać raz większe pieniądze na kogoś sensownego, niż tułać się pomiędzy przypadkowymi osobami), a nawet gdy trzeba - przejedź się kawałek dalej, bo warto. Życzę powodzenia i daj znać, jak Ci poszło :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: początkująca bardzo prosi o wsparcie:(
PostNapisane: 17 mar 2014, o 21:29 
Offline

Dołączył(a): 16 sie 2010, o 20:12
Posty: 375
Typ użytkownika: Kolanowiec weteran
Hej,

głowa do góry. Wyznacz sobie jakiś plan, małe cele które będziesz powoli osiągać. Nie przekreślaj zumby, nie zakładaj że nigdy już do niej nie wrócisz ;) Wszystko jest możliwe.

Rozumiem Twoją złość i bezradność na ból, bo jeśli do niczego on nie prowadzi to ciężko go zaakceptować. Dasz radę ;)

Pozdrawiam!!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL